Zenit TTL i Weltaflex 6x6

Trudna miłość aż po rozwód czyli zmiana systemu

Trudna miłość aż po rozwód czyli zmiana systemu

Wstęp analogowy

Moim pierwszym prawdziwym aparatem był Zenit. Była to znakomita lustrzanka. Nie miał żadnych, ale to żadnych bajerów. Miał migawkę, która zużywała się w sposób bardzo ciekawy. Zrobiona była z nagumowanej tkaniny, która w miarę używania stawała się coraz bardziej…. prześwitująca! Jak zaświetlała film to był czas na zmianę migawki lub aparatu. Aparat się zdobywało, a nie kupowało, często łapówka była gwarantem zakupu. Średni format to Weltaflex, lżejszy od kultowrgo PentaSiksa…

Zenit TTL i Weltaflex 6x6
Zenit TTL i Weltaflex 6×6

Ten złoto drewniany Zenit to mój aparat jeszcze z liceum. Jest taki dziwny ponieważ po fotografowaniu w Tatrach przez cały dzień na mrozie (działał!) zeszła z niego farba i okładziny! Później była jeszcze Praktica – wtedy kosmos – i poźniej powoli, powoli, ….

W strefie profesjonalnej 35mm był Canon lub Nikon. Wtedy Ania miała system Nikona z racji popatrzenia na sprzęt kilku znanych zawodowców (wówczas już skamielin). Wybrała dobrze bo w razie zagrożenia kręciła aparatem na pasku nad głową i po rozwaleniu kilku czaszek bandziorów szła dalej fotografować. Canon był tu za lekki i za delikatny. Mi się podobał wizualnie, cenowo, miał więcej nowoczesnych bajerów i był lżejszy niż Nikon.

Kiedy efektem pracy był slajd to nie było znaczenia kto czym fotografuje liczyło się dobre szkło i tyle. Jak się miało słabszy aparat z mniejszą ilością funkcji było po prostu trudniej. Kiedy jednak nadeszła era fotografii cyfrowej trzeba było coś postanowić.

Wstęp cyfrowy

No i przyszła CYFRA! U nas zmaterializowała się w postaci Fujifilm FinePix S1 Pro! To była puszka Nikona z wnętrznościami Fuji. Cztery ISO do wyboru i 3 megapiksele oraz karta… 128MB! Ponieważ współpracowaliśmy z Fuji na bazie filmów więc dostaliśmy ten wówczas niezwykły i wart wówczas samochodu aparat do testów i pojechaliśmy w Bieszczady.

Fuji S1 Pro
Fuji S1Pro

Jak wspomniałem Fuji pożyczyło korpusy od Nikona więc mieliśmy Ani obiektywy do testów. Mieliśmy też kartę o oszałamiającej pojemności 128MB, a kosztowała tyle, że teraz to z terabajt w kartach mógł bym kupić. Na koniec dnia okazało się coś jest nie tak więc padło hasło: RTFM – „czytaj p… instrukcję”! Nie, nie chodziło o brak umiejętności fotografowania tylko zdjęcia krajobrazowe mieliśmy nieostre. Okazało się, że tylko 5 obiektywów Nikona ostrzy na nieskończoność z tym aparatem i naszych akurat nie ma na liście… ups! Trochę skucha z tą cyfrą… No i te 3MP jak ma się slajdy i skaner Nikona to tak malusio było.

Trochę odczekaliśmy i się zaczęło. Canon przystąpił do cyfrowej rewolucji i wtedy dobrze odrobił zadaną lekcję. Konkurencji nie było, a jak była to za wielkie pieniądze i nie oferowała nic więcej.
Wybór padł więc na Canona bo utrzymywanie dwóch systemów nie miało sensu. Związaliśmy się na długo bo jeszcze w 2013 roku był to nasz główny system. Początkowo było wszystko cudownie i Canon miał ze dwa lata przewagi nad konkurencją. Zmienialiśmy body na coraz nowsze, postęp niesamowity, rosła kolekcja obiektywów „L” – bajka!

1. Canon – pierwsze ostrzeżenie

10D, 20D, 5D, i kiedy dostaliśmy 5DmkII to jakby Pana Boga za nogi złapać. Wspaniały aparat! Niestety Canon tak też się sobą zachwycił, że myślał iż do emerytury mu wystarczy jazda na tym modelu. Skończyło się nam pierwsze body patrzę, a tu nic nowego nie ma i nic się nie zapowiada… Kupiliśmy kolejne body 5DmkII i z rosnącym zniecierpliwieniem zacząłem patrzeć co robi konkurencja. Był to czas generalnie marazmu i mało rewolucyjnych produktów się ukazywało. Pojawiała się za to cała masa chwastów czyli co kwartał nowe wypraski kompaktów z kolejnymi numerkami byleby tylko udowodnić ciemnym klientom, że już muszą coś kupić bo są 4 generacje do tyłu.

Canon od 10 po 5Dmk2
Canon od 10 po 5Dmk2

2. Canon – zawiedzione nadzieje

Kiedy kolejna migawka dogorywała wszedł 5DmkIII ale uważałem, że różnice nie są aż tak wielkie by warto inwestować taki majątek w nowe body, wymieniliśy migawkę, komorę lustra, spust i wszystko co trzeba i dokupiliśmy lekkie body dla Ani z matrycą FF czyli Canona 6D. Wtedy też rozwinął skrzydła MagicLantern obnażając żenujący poziom programistów Canona lub chamstwo i arogancję wobec klienta ze strony marketingu (lub jedno i drugie). MagicLantern to alternatywne oprogramowanie aparatu odblokowujące kilkadziesiąt niezwykle użytecznych fukcji, które są normalnie  obecne w innych aparatach, ale nie w Canona. Więcej! To są funkcje, których brak w normalnym systemie powoduje, że aparat jest dramatycznie mniej użyteczny.  To było ostre ostrzegawcze światło – Canon lekceważy klienta i odstaje od reszty. A u konkurencji zaczął się postęp i Nikon wyszedł na prowadzenie peletonu, do którego dołączyły nowe marki.

3. Pierwsze bezlusterkowce Sony

Naszym priorytetem jest jakość zdjęć chociaż w dobie obecnej bylejakości brzmi to archaicznie, a może i śmiesznie. Dlatego najbardziej zaawansowane kompakty czy systemy z mniejszą matrycą niż APS-C nie wchodziły w grę. No i pojawiło się Sony, które obiecywało, ale niewiele dawało poza jednym aparatem z chyba trzema obiektywami. No ale widząc co robili w kamerach video zaryzykowałem i pojawił się u nas NEX-5 wykorzystywany głównie do fotografii podwodnej dzięki małym szumom na wysokim ISO. Bajka! Poźniej doczekaliśmy się NEX-7, który był specyficznym aparatem ale znowu wielki krok naprzód no i wreszcie Alfa 6000 – genialny aparat! Kiwałem z politowaniem głową nad zachwytami producenta o najszybszym autofokusie dopóki sam nie  próbowałem – to działa i to jak!

Sony NEX-5 i Alfa 6000
Sony NEX-5 i Alfa 6000 – patrząc na body widać jak duży rozwój natąpił w krótkim czasie.

 

4. Gdzie bezlusterkowy full frame?

Kiedy nie potrzebowaliśmy aparatu z matrycą FF ostatnią rzeczą jaką było to zabieranie na wyprawy lustrzanek Canona. Kwiecień 2014 – ostatnie użycie i to Canona 6D bo piątka za duża, za ciężka, nieporęczna… Kilka wyjazdów bez lustrzanki i wraca radość z fotografowania! Jakość mamy ale i lekkość.  Większość czynności wokół fotografii to targanie złomu niestety. No i wtedy Sony wypuszcza serię Alf 7:

  • A7 – normalny bezlusterkowiec full frame
  • A7R – jak wyżej ale bez filtra na matrycy i więcej MP
  • A7s – niezwykły aparat ukierunkowany do kręcenia filmów w 4K

Jeszcze wtedy nie znalazłem wśród nich aparatu dla siebie (m.in. przez brak obiektywów) aż do momentu kiedy ukazała się Alfa7mk2 – genialny aparat, kolejny kamień milowy w rozwoju sprzętu.

Sony A7mk2
Sony A7mk2

5. Obiektywy

Wydawało mi się, że jak mamy obiektywy Canona klasy „L” to Pana Boga za nogi kolejny raz złapaliśmy. Do momentu kiedy nie wziąłem do ręki A7mk2 z zoomem 24-70 ZEISS’a. Poczułem się głupio widząc wspaniałą plastykę szkieł ZEISS i porównując ją z lekko koślawym bokehem z canonowskiej „eLki”. Zastanawiałem się jeszcze niedawno czy może nie zostawić tych obiektywów Canona, dokupić Metabonesa i robić nimi zdjęcia, ale byłby to największy błąd jaki mógłbym zrobić. Wiem, że wielu tak zrobiło ale po prostu nie było jeszcze dedykowanych konstrukcji do mocowania Sony FE. Teraz są i to od razu najwyższa półka.  16-35mm, 24-70mm i 70-200mm to trzy wspaniałe obiektywy zapewniające bezkompromisową jakość. Dochodzi właśnie cała gama stałek i kolejne zoomy będzie bajecznie wręcz. Oczywiście przez przejściówki można podłączyć dowolny obiektyw z innego systemu jak ktoś ma taką potrzebę. Czyli mam aparat zbudowany w architekturze otwartej. Kupię na pchlim targu za grosze jakiś ciekawy obiektyw to dokupię do tego przejściówkę za kilkadziesiąt złoty i działa!

6. Cena

Ma znaczenie, bo nie jesteśmy milionerami i zarabiamy w złotówkach. Zawsze twierdziłem, że głupotą jest np. kupowanie aparatów Leica bo za straszliwe pieniądze dostajemy coś najbardziej upiornego w sferze ergonomii i niekoniecznie cudnego optycznie ale kto bogatemu zabroni się wygłupiać. Podobnie jest teraz porównując ceny „normalnych” aparatów. Sony Alfa 7mk2 (24.3MP) 1700 USD, a Canon 5DmkIII (22.3MP) 3000 USD przy czym Canon nie ma 3/4 tego co jest w Sony o funkcjach video nie wspomnę. Ważna jest również cena akcesoriów. Filtr najlepszy z możliwych o średnicy 67/72mm kosztuje znacznie taniej niż analogiczny dla canonowskiej średnicy 77mm. Podobnie i inne akcesoria – są tańsze, ale nie gorsze!

7. Waga i objętość

Sony A7 waży 480 gramów, a Canon 5DmkIII prawie dwa razy więcej. No i jeszcze dobre szkło czyli kloc 24-70/2.8L i mamy zestaw do topienia z kamieniem u szyi. Wiele razy podczas intensywnego fotografowania myślałem, że bez leków przeciw bólowych nie wstanę następnego dnia, tyle ten złom lustrzankowy ważył. Teraz waga spadła do chyba 1/3 poprzedniego zestawu! Objętość też ma wielkie znaczenie. Jeżdżąc po świecie w wielu miejscach ostatnią rzeczą jaką chcę to wyglądać głupio czyli jak zawodowy fotograf w podróży. Ugięty pod ciężką torbą rozpalającą miejscowym szumowinkom wyobraźnię ile to zarobią jak ją ukradną. Teraz z płaską i nie rzucającą się w oczy torbą typu Messenger wyglądam wreszcie normalnie. Nie straszę tubylców aparatem jak bazooka i jest po prostu wygodnie.

8. To czego lustrzanka Canona nie ma i pewnie nigdy mieć nie będzie

  • Electronic Viewfinder (EVF) czyli wizjer elektroniczny, na którym widzę jak będzie wyglądać zdjęcie przed naciśnięciem migawki, a nie po.  Tak wiem, doświadczenie itd… itp… To niech ktoś z szyderców pierwszy rzuci kamieniem jeżeli kiedyś nie zapomnieł zmienić balansu bieli lub fotografował w ferworze walki z dziką korektą naświetlania… pół biedy jak jeszcze robił w RAWach…  W lustrzance zobaczę to co zepsułem dopiero na wyświetlaczu, a tu widzę od razu i mam czas na korektę…
  • Focus Peaking – podświetlanie obszaru ostrości na zdjęciu. Ustawianie manualne ostrości w lustrzance to loteria, uda się albo nie uda. Niech nikt nie mówi, że to widać! Nie widać! Jeszcze jak ktoś ma ciemniejsze szkła! Tu mamy w EVF zaznaczony obszar gdzie jest ostrość. Podświetliło od czubka nosa twarz do ucha – to będziesz tam miał ostrość, koniec… prościej się nie da…
  • Regulowany wyświetlacz – co to za problem zrobić w lustrzance jak w bezlusterkowcu można. Kiedy leżałem w bagnie chcąc sfotografować rosiczkę to inżynierowie z Canona nie chcieliby słyszeć co o nich myślę.
  • Możliwość stosowania obiektywów ze standardu APS-C – Canon strzelił sobie w stopę przestrzeliwując jednocześnie kolano. Zrobił obiektywy do lustrzanek z matrycą APS-C (EF-S), których do lustrzanek FF nie da się użyć. Sony zrobiło mądrze. Alfa 7 po nakręceniu obiektywu z mocowaniem „E”, a nie „FE” zmienia się w aparat z matrycą APS-C. Zmienia się krotność obiektywu, nie ma winietowania, po prostu pomyśleli. Więcej! Jak masz obiektyw np. 70-200mm możesz ręcznie ustawić by był widziany jako obiektyw APS-C i wtedy mamy ogniskową 105-300mm  czyli zrobiły nam się dwa obiektywy w jednym bez żadnych konwerterów!
  • Programy specjalistyczne – jak chcę robić timelapsy to wgrywam do aparatu specjalistyczny program, który nie tłucze bezmyślnie setek zdjęć ale jednocześnie ma krzywe naświetlania. Jak chcę zrobić zdjęcie nocne ze smugami świateł samochów w mieście to zamiast próbować aż kiedyś mi się uda wgrywam specjalny program i widzę jak zdjęcie się tworzy. Kiedy uważam, że jest już dobrze to zapisuję i gotowe. Oczywiście szydercy powiedzą, że doświadczenie fotografa to podstawa i ble… ble… bajery niepotrzebne. Ale niby dlaczego? Bo jesteś szyderco jak stetryczały dziadunio ze starą lustrzanką i nie ogarniasz postępu? Mając takie podejście jak wielu zatwardziałych wielbicieli lustrzanek to mielibyśmy nowoczesne apartamentowce z toaletami na zewnątrz i gazetą pociętą wiszącą na gwoździu!

9. Jakość obrazu

Bez kompromisów no i na dodatek w Sony lepsza. Nawet porównując jeszcze starą Alfę 7 z D6 i 5DmkIII to punktacja wg. DXO Mark jest jak 90:82:81 – nie mam pytań, sam jestem może zezowaty i na wpół ślepy ale DXO można wierzyć.

10. Video

To już nie ma o czym pisać by nie kopać leżącego. W Canonie właściwie go nie ma, tzn. jest ale coś tak archaicznego i kiepskiego w porównaniu do dzisiejszych standardów, że trudno tu nawet polemizować – to światy rozłączne. I nie chodzi tylko o porównanie do 5DmkIII ale nawet do serii Cinema C100, C300,… No i każdy aparat Sony zachowuje się jak kamera, a nie jak lustrzanka z opcją filmowania czyli doklejoną protezą. Niżej przykład co otrzymujemy z Canona i Sony, porażające jest też porównanie ostrości nagrań…

Porównanie video z Canon 5Dmk2 i Sony a6000
Porównanie video z Canon 5Dmk2 i Sony a6000 – test z YouTube – user: Lavikka Photography – polecam!

11. Sony jest przewidywalne (w miarę) i słucha klientów, Canon słucha… nikogo…

W 2015 roku Canon ogłosił wszem i wobec, że ma dwa nowe body i rekord świata jednocześnie. Jest to w skrócie 5Dmk3 z matrycą 50 mln i video klasy amatorskiej bardzo lustrzanki czyli 5Ds…   ręce opadają! Tym bardziej, że aby wykorzystać te 50 mln pikseli trzeba nowe obiektywy „L” mkII bo stare nie dadzą rady… żenada. Największym sukcesem było włożenie do oprogramowania aparatu kilku z kilkudziesięciu funkcji z MagicLantern! No i cena…

Canon chce by fotograf nosił:

  • body do krajobrazu
  • body do zwierzątek i sportu
  • body do filmowania

Inni proponują 3 w jednym… i lepsze w każdym punkcie… jak nie skorzystać z takiej oferty…

Canon robi tajemmnice z tego co wypuści na rynek. Takie gierki to z przedszkolakami, a nie tymi, którzy swoje zawodowe życie opierają na fotografii i muszą wiedzieć co ich czeka za pół roku lub rok. Sony mówi jasno – nie zawsze podając konkretne specyfikacje – że będzie bardzo wyraźny progres. Od prawie trzech lat się nie zawodzimy, obiecali, dotrzymali… Canon ma maskę pokerzysty.  Jak się przegrywa to damy blef nazwany 5Ds…

Są też inne chore pomysły byleby tylko zaistnieć w mediach. Koronny przykład to obiektyw 11-24mm/4. Zoom marzenie ale… dla kogo? Gdyby kosztował dwa, a nie jedenaście tysięcy to pewnie handlarze nieruchomościami wykupili by, aby focić kawalerki na sprzedaż. Co z tego, że ma „drugą soczewkę największą na świecie” jak użyteczność tego ustrojstwa jest minimalna. Praca w realu dla takiego zooma to głównie zakres ogniskowej 17-30mm i tego powyżej 24mm w 11-24mm brakuje no i ten ciężar kamienia młyńskiego. Znacznie lepszy i jaśniejszy jest 16-35mm/2.8 (więcej o tym tu).

Skandalem jest brak aktualizacji firmware’u – można by zrozumieć gdyby nie było MagicLantern. Skoro zewnętrzni programiści potrafili bez dokumentacji napisać oprogramowanie dodające dziesiątki funkcji do standardowego oprogramowania aparatu bez ŻADNYCH fizycznych modyfikacji i są to funkcje do normalnej pracy niezbędne to oznacza, że jeżeli Canon ich nie dodaje to powtórzę, że albo ma programistów idiotów (źle) albo ma złą wolę i tego złośliwie nie robi (bardzo źle!). Nie rozumiem dlaczego 100% funkcji odkrytych przez MagicLantern nie trafia do firmwareu – głupota w czystej postaci!

No i na koniec tego punktu o bezlusterkowcu Canona! Nie wiecie, że taki jest?! Jak nie wiecie to bardzo dobrze! Nie ma o czym pisać i zapomnijcie o nim.

12. Jaki aparat wybrałbym gdybym zaczynał dziś bardziej profesjonalną przygodę z fotografią?

Oczywiście zależy jaką fotografią chciałbym się zajmować…

  • Śluby, przyroda, sport – Samsung NX1 – genialny aparat ze znakomitą optyką i kosmicznymi osiągami
  • Street foto, outdoor, video blogi – Sony a6000 – po prostu znakomity, nie ma się do czego przyczepić
  • Krajobraz, zabytki, przyroda – Sony Alfa 7mk2 i/lub 7R – oczywiście z obiektywami ZEISS
  • Video głównie – Sony Alfa 7s – nieprawdopodobna jakość i ma 4K!

13. System to jest system i basta

Nie wiadomo jak będzie wyglądać fotografia wkrótce, może trzeba będzie się przesiąść na video, a może robić jedno i drugie? Jeżeli trzeba będzie się zabrać poważnie za filmowanie to nie mam problemu. Kamera „prime” np. Sony PXW-FS7 korzysta z takich samych obiektywów jak Alfa7. A kamerę „B” do zadań specjalnych, gdzie ciasno mało miejsca już mam, lub za niewielkie pieniądze można dokupić Alfę 7s. Piszę „niewielkie pieniądzie” ale oczywiście w porównaniu z zestawem Canona C300 za 200 000zł, który nawet 2K nie ma (!). Dobrze byłoby, gdyby kiedyś Sony zebrało swój zestaw kompatybilny z NEX i pokazało co to znaczy dobrze przemyślany produkt!

Podsumowanie

Doczekaliśmy się ciekawych czasów! Gdyby 6 lat temu ktoś mi powiedział, że będę dziś polecał i sam chętnie bym fotografował Samsungiem to bym mu Samsunga mikrofalę na głowę wsadził i uruchomił! Ale jak widać nic nie jest wieczne. Legendarne marki upadają… Kodak, Hassellblad, zadyszka Canona i Nikona, Leica wabiąca już tylko oczadziałych hipsterów i twórców piramid finansowych przed upadkiem…

W sumie nic tylko się cieszyć. nawet z punktu widzenia kompletnego amatora, który bał się wziąć do ręki aparat fotograficzny. Teraz ma komórki z super aparatami na pokładzie. Nikt nie boi się robić zdjęć! Spełniło się hasło: każdy aparat ma przy sobie!

Z punktu widzenia zawodowca jest pewne rozdwojenie jaźni. Chęć trzymania się wybranego systemu za wszelką cenę nawet za cenę ośmieszania się opiniami o jego przewadze i pozbawiania wielu nowoczesnych profesjonalnych opcji. Z drugiej strony ci co nie boją się migracji mogą korzystać z dobrodziejstw tych systemów, które w danym momencie są najlepsze i pewnie na dłużej najlepsze pozostaną.

Wśród amatorów jest też pewien szok i niedowierzanie. Wielu idoli i guru fotograficznych zmienia system – dramat… co ja mam zrobić? Stąd na YouTube sporo wyznań typu „10 powodów dla których już nie fotografuję Nikonem” w nawiasie „z tą wiedzą nie będziecie chcieli mnie ukamieniować”. Trudno nie docenić zdania tych, którzy w kwartał potrafią zrobić tyle zdjęć ile wielu amatorów zrobi w 10 lat lub przez całe życie. My po prostu jesteśmy bliżej sprzętu ponieważ od niego zależymy. Oczywiście można fotografować i pudełkiem po butach
ale chodzi tu o codzienność… o takie narzędzie jak wiertarka i młotek dla budowlańca.

Co będzie dalej? Nie wiem. Ale wiem, że dziś takie marki jak Sony, Samsung, Fuji napędzają postęp. Inni muszą gonić, ale niech gonią mądrze. Kiedyś jak chciałem mieć obiektyw fisheye to zamówiłem Canona. Mój dostawca sprzętu powiedział, że mi nie sprzeda bo mnie lubi i chce bym miał coś lepszego i tańszego więc niech kupię Sigmę. Obraziłem się! Ja i Sigma! No ale posłuchałem na tyle, że poczytałem, popatrzyłem na zdjęcia i… kupiłem Sigmę, tańszą i lepszą niż analogiczny Canon… I pewnie to jest najlepsze zakończenie. Kupować to co jest najlepsze i zapewnia przyszłość w tym zakresie jaki nas interesuje najlepiej jeszcze z jakimś marginesem.

Żegnam Canona, było sporo pięknych chwil i ostatnie lata pełne rozczarowań. Witam Sony w pełnym zestawie mirrorless i już czekam na lepszą pogodę by po prostu znów cieszyć się fotografią czego i Wam życzę!

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl

PS. Nie jestem, ani nie byłem związany z żadną marką. Aparaty jakimi fotografuję kupowałem i kupuję za własne zarobione pieniądze.

Share