Tajemnica 14 bitów…

Tajemnica 14-bitów…

Brzmi jak sensacje XXI wieku! A o co chodzi? Konkurencja się dopatrzyła, że Sony ma zapis RAW nie na 14 nieskompresowanych bitach, ale na 11 do których dodaje 7, które kompresuje! To koszmar, skandal – jak tak można?! – zakrzyknęli hejterzy.

Otóż można ponieważ normalnie fotografujący od ślubów po koty na fejsa potrzebuje tych nie stłamszonych 14 bitów jak balerina oponę traktora zamiast krynoliny (chyba już kiedyż użyłem tego porównania)… czyli wcale! Ale skoro konkurencja zasiewa wśród użytkowników Sony wątpliwości i jest 0.1% przypadków, że łatwiej byłoby mieć te 14 bitów to Sony powiedziało OK! We wszystkich nowych aparatach wprowadzamy 14 bitów niekompresowane ale… do wyboru przez użytkownika.

O co chodzi z tymi bitami? To jak kompresja zdjęć w formacie JPG, który jest stratnym formatem. Podczas zapisu są wyrzucane dane, których i tak człowiek nie zauważy czy to na ekranie, czy to na wydruku. Jaka jest różnica? Ano taka jak między formatem JPG, a TIFF czyli albo 9 MB, albo 41 MB dla tego samego zdjęcia. Ponieważ algorytmy się udoskonaliły to dziś JPG zapisany z maksymalną jakością jest w praktyce identyczny jak TIFF ale znacznie mniejszy. Dlaczego istnieje jeszcze TIFF? Ponieważ KAŻDE zapisanie JPG powoduje utratę danych czyli degradację jakości zdjęcia. Jeżeli wielokrotnie musimy zapisywać zdjęcie bo robimy retusz to oczywiście korzystamy z TIFF, a na koniec zapisujemy JPG i wysyłamy do redakcji bo jak dostaną TIFFy to nas zlinczują…

No ale RAW to nie JPG – jest zapisywany JEDEN RAZ i już. No właśnie! Ale są takie przypadki w JPG, że niby wszystko powinno być OK, a obraz ma artefakty. Podobnie jest z tym formatem, który Sony wymyśliło. Raz na 100 000 zdjęć jedno stanowi problem. Dotyczy to tak naprawdę bardzo szczególnego przypadku np. jasno oświetlonej kratownicy dźwigu na tle czarnego nieba. Wtedy wokół tej kratownicy pojawiają się niepotrzebne piksele, jakby poświata. To właśnie spowodowało histerię konkurencji. Czy to nie do usunięcia? Oczywiście, że tak, ale kilka ruchów myszą trzeba zrobić.

Co na to Sony? Stwierdzili jak to mają już od dawna w zwyczaju: Nie dyskutujemy – problem rozwiążemy! I rozwiązali najbardziej jak to jest możliwie elegancko! Dodali do menu wybór RAW kompresowany lub RAW 14 bitów niekompresowany! Teraz mogę sobie wybierać rodzaj RAW w zależności od fotografowanych motywów i co będę ze zdjęciem robił:

  • to co było dotychczas i świetnie działało – RAW kompresowany – lub,
  • 14 bitowy RAW niekompresowany jak będę fotografował wspomniane dźwigi oświetlone nocą lub będę planował znaczną ingerencję w zdjęcie podczas obróbki

Jakie są poza opisanymi wyżej skutkami stosowanie tego lub innego zapisu?  RAWy 14 bitów niekompresowane to wielkie pliki, których archiwizacja po prostu kosztuje. Sony ze swoim skomplikowanym i wyrafinowanym algorytmem po prostu oszczędzało użytkownikom dużo pieniędzy na dyski twarde. Brak kompresji oznacza delikatnie rzecz ujmując słabe zoptymalizowanie do rzeczywistych potrzeb użytkownika. Teraz porównanie, które zrobiłem po wgraniu nowego oprogramowania do aparatu:

  • zapis w RAW w dotychczasowym formacie: 25,329 MB
  • zapis w RAW w 14 bitach bez kompresji: 49,479 MB

Dwa razy więcej danych na dysku! Czy to zawsze potrzebne? Nie w 99.9%! A czy użyjesz 14 bitów? Tak, ale tylko wtedy kiedy będę wiedział, że to przyniesie realną, a nie wydumaną korzyść. Singapur mogę nocą fotografować na 14 bitów, ale na pewno nie będę tego robił w dzień. Szkoda miejsca na dyskach! Jeżeli będziecie planować zdjęcia do wydruków wielkoformatowych to oczywiście ustawcie RAW 14 bitów by być spokojnym, że niczego nie zabraknie z ciągłości tonalnej i zdjęcie nie będzie wędrować w kierunku posteryzacji. Ale zwykłe zdjęcia w normalnych warunkach warto robić w RAW (ten format wybieramy ZAWSZE!) ale jednak oszczędzając miejsce na dyskach, czyli z kompresją!

I jeszcze jedna rzecz: bufor aparatu i zapis na kartach. Karty mamy jedna z najszybszych, ale bufor aparatu to też można powiedzieć karta tylko wewnątrz aparatu więc ma swoje ograniczenia. Kiedy robimy reportaż gdzie mamy zrobić dużo zdjęć, a nie 3 artystyczne to oczywiście NIE UŻYWAMY RAW NIESKOMPRESOWANYCH ponieważ aparat zapełni bufor i będziecie musieli czekać na zapis na kartę! Oczywiście są tacy co uważają, że nieważne co ustawią zawsze powinno wszystko działać tak samo no ale po co??? Jak mam zrobić lądowanie skoczka narciarskiego to ustawię wcześniej naświetlenie i wypruję wielką serią JPG – każdy moment będę miał zarejestrowany. Jak będę chciał cudować w obróbce to włączę kompresowane RAWy i będę miał mniej zdjęć do wyboru. A jak mam być artystą to przecież nie będę poniżał się do strzelania setek zdjęć. Będę fotografował z rozmysłem więc nie potrzebuję możliwości zrobienia kilkudziesięciu zdjęć w serii.

No dobrze, a jak z praktyką? Jest OK chociaż od razu muszę powiedzieć, że różnicy wielkie w „normalnych” zdjęciach nie ma. No może troszkę mniej rozmyć włosów przy portrecie ale trudno nawet dać jakieś sensowne przykłady. Natomiast fotografując w muzeach multimedialnych gdzie są głównie kontrasty to jednak łatwiej z takich RAWów niekompresowanych wyciągać dobre JPGi. Nie robiłem konkretnych prób bo czasu nie było, ale fotografując np. Bramę Poznania i za chwilę Muzeum Ognia w Żorach w tym drugim przypadku łatwiej się generowały finalne zdjęcia i nie trzeba było edytować punktowo, wystarczyło działać na całym zdjęciu! Oczywiście zdjęcia zmierzchowe na pewno miały mniej artefaktów na niebie i  ładniej wychodzi to na co zwracano uwagę czyli żarówki (np. dekoracje świąteczne) na tle granatowego nieba.

Generalnie te zmiany jakie dało Sony to krok w dobrym kierunku, a malkontentom trzeba przypominać, że narzędzia dostosowujemy do konkretnych sytuacji, a nie używamy bezmyślnie bo tak się akurat komuś podoba…

W podsumowaniu wypada podziękować konkurencji Sony – mam dzięki Wam nowe fajne opcje w aparacie!

Róbta tak dalej!

(c) Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl

Share