Nowe karty SD więc po co straszyć nas XQD?

Sony właśnie zaanonsowało nowe karty SD. Specyfikacja zacna bo szybkość zapisu 299 MB/s. Odczyt 300 MB/s.

Ta najciekawsza o pojemności 128GB ma oznaczenie SF-G128. Aby osiągnąć maksymalną prędkość transferu zaprojektowano również czytnik na USB 3.1. W sprzedaży z końcem kwietnia 2017.

No i teraz o straszeniu kartami XQD.

Chodzą słuchy, że kolejny bezlusterkowiec Sony ma mieć podwójny slot na karty XQD… Po cholerę?! Oczywiście pewnie po to by zarobić kilka dolarów więcej. Kart SD jest całe multum, karty XQD to egzotyka należąca do Sony i Lexara więc kasy ze sprzedaży trafi do nich, a dokładnie najwięcej do Sony.

Co ciekawe specyfikacja dotychczasowych XQD jest niewiele lepsza od nowych kart SD. Fakt odczyt o 100 MB/s większy, ale zapis już nie zawsze jest taki rewelacyjny. Oczywiście kiedy jest się gdzieś „daleko od B&H” to karty SD dostaniemy, ale takiej egzotyki XQD w egzotyce już nie… Kiedy mamy profesjonalną kamerę i używamy kart XQD r/w 400MB/s to rozumiem! Nie trzeba podłączać zewnętrznego rekordera by zapisywać materiał z najlepszą możliwą jakością!

Aparaty mające znakomite video jak np. Sony a7S mkII nie są w stanie wykorzystać zapisu nawet na poziomie 150MB/s! Więc po co psuć krew użytkownikom? Kupujecie aparat nowej generacji i oto zamiast korzystać ze wspólnych z innymi kart SD musicie kupować XQD, które tanie nie są… koszmar…

Warto więc gdzie się da piętnować takie pomysły. Zresztą pomysł na XQD przy stałym rozwoju SD jest równie nie udany jak poprzednie „standardy” typu Memory Stick. Używanie kart XQD w aparatach nie trzyma się żadnej logiki. Mam nadzieję, że pomysł slotów XQD w aparacie okaże się tylko plotką…

Krzysztof Kobus


(c) TravelPhoto.pl

Share