Drzewo w Beskidzie

Mgła kołuje fotografa czyli jak byłem pogromcą mitu!

Mgła kołuje fotografa czyli jak byłem pogromcą mitu!

Dziś dzień zakończyłem zdjęciami w górach. Jest taka samotna sosna pod Szybernym Wierchem. Była mgła, padał taki ni śnieg ni deszcz ale zaparłem się by doczłapać tam, rozstawić oświetlenie i spróbować co z tego wyjdzie… Było przed zmierzchem ale mgła straszna. Znam teren jak własną kieszeń, ale jedno samotne drzewo u podnóża gór łatwo minąć. Udało się! Znalazłem! Rozstawiłem światła, popstrykałem aż było całkiem ciemno – jak wyszło? No… tak sobie… Jednak jakby było widać na 10 metrów, a nie na 20 to byłoby lepiej. Złożyłem wszystko i pozostało wrócić te 20 minut do Domu na Łąkach gdzie był nasz Base Camp.

Drzewo w Beskidzie
Drzewo w Beskidzie

Ale… Wpadłem na szatański pomysł! Będę Pogromcą Mitów! Sprawdzę mit, że we mgle chodzi się w kółko! Więc stanąłem pod drzewem, popatrzyłem gdzie na 100% jest Dom na Łąkach i ruszyłem. Czółowka we mgle pozwalała się nie potykać ale nic nie widziałem ponad 2 metry. Po ponad 15 minutach już, już wiedziałem, że jestem niedaleko! O! Jakieś drzewo, zobaczę czy poznam… Upsss… Było to drzewo spod którego 20 minut temu wyruszyłem. Nie jest dobrze! Jest beznadziejnie!

Moje drzewo 2
Moje drzewo 2

Postanowiłem się skupić i potraktować sytuację jako krytyczną i teraz bardzo uważnie będę iść przez zaśnieżone łąki…  tak… no właśnie gdzie… we mgłę!

Poszedłem lepiej ponieważ wiedziałem, że wcześniej zniosło mnie najpierw za bardzo na południe (las i niedaleko Słowacja), a później dokonałem takiej korekty, że po elipsie wróciłem do punktu wyjścia. Teraz nie dam się zmylić Jak korekty to w prawo i to delikatnie. Znając doskonale ukształtowanie terenu wiedziałem, że jak tylko będzie lekko w dół to jest OK!

Wiedziałem, że przeszedłem dwa tzw. gównopola czyli pasy niedawno rozrzuconego obornika. Minąłem pod dobrym kątem jedno, ale nie doczekałem się drugiego… Śnieg trochę głębszy, mam pewność, że idę źle. Przechodzę przez nieznane pastuchy elektryczne i nie ma charakterystycznej drogi, którą jechał traktor i pozostawił głębokie ślady…

Ciekawe, czy znowu wrócę zaraz do drzewa… A może takie samotne drzewa przyciągają? Kontrola czasu i okazuje się, że już minęło pół godziny drugiej próby… Ups… Niedobrze! Zima, nic do jedzenia, nic do picia, ciekawe czy mam zapalniczkę ale to łąka więc ogniska i tak nie rozpalę… No ale mam przecież GPS’a, którego tak walecznie nie chciałem użyć. I nagle zamglone reflektory i warkot samochodu. Jestem 100 metrów od drogi. Wylazłem i zdaje się, że wiem gdzie jestem ale… dla pewności kontrola z GPSem. Teraz wiem wszystko. Zniosło mnie w prawo w dół i jestem niedaleko mostu w Izbach, a droga to droga do Banicy przy której jest kwatera.

Słuchajcie ja naprawdę się nie gubię i to na znajomym terenie. Ale mit okazał się jak najbardziej prawdziwy. Miałem GPS z dokładną mapą, ale w sumie gdybym poszedł niefrasobliwie bez niczego bo to raptem z 2 km to mógłbym tak krążyć po polu do rana jeżeli bym wcześniej tam nie zamarzł.

Wniosek? Zawsze, szczególnie zimą zadbajcie by mieć dobry GPS i zapasowe baterie do niego. Szczególnie jak idziecie fotografować w nocnej mgle!

Share