Lytro OUT Lytro IN

Lytro nie przestaje zadziwiać! Najpierw wypuszcza na rynek całkiem ciekawy aparat o którym pisałem tutaj. Teraz ogłasza, że rezygnuje z rynku konsumenckiego, który może nie dorósł do takiej technologii i że będzie tylko skupiać się na rozwiązaniach związanych z tworzeniem VR…

No i nagle bomba! System kinowy! Dla przypomnienia Lightfield to taki system obrazu, który rejestruje wszystkie dane każdego piksela – przede wszystkim 3D co pozwala PO WYKONANIU ZDJĘĆ na ustawienie nie tylko miejsca ostrości ale i głębi ostrości! Teraz trzeba od operatora kamery zręczności pianisty i oka sokoła by w ujęciu pokazał kilka miejsc planu łapiąc na nie ostrość, a teraz będzie jedno ujęcie i w postprocesingu wszystkie punkty ustawienia ostrości i głębia ostrości będzie ustawiana.

Możliwości niezwykłe! Niezwykłe też są parametry kamery…. 755MP i 300 klatek na sekundę to Lytro Cinema Camera. No ale wróćmy do możliwości… nie będą potrzebne np. bluescreen czy greenscreen ponieważ wiadomo, jaka jest odległość KAŻDEGO piksela od matrycy. Wystarczy w postprocessingu zadać polecenie usuń wszystko co jest dalej niż… i pozostaje na obrazie tylko aktor z 1 planu! Nie ma problemu z kolorami ubrania i problemami np. z włosami aktorek, które nie zawsze precyzyjnie dają się wyciąć z tła przeświecając zielonym kolorem. Tu wycinamy i wkładamy inne tło i… działa.

19 kwietnia na NAB (National Association of Broadcasters) zobaczymy pierwszy filmik z wykorzystaniem Lytro Cinema Camera – „Life”. No cóż życzyć powodzenia – jak ten projekt wypali to możemy mieć naprawdę kinową rewolucję!

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl


 

(c) TravelPhoto.pl

Share