Lampa błyskowa Sony HVL F60M – wrażenia z użytkowania

Lampa błyskowa Sony HVL F60M

Kiedy widzę lampę błyskową za 2700 zł to jasno mówię NIE! Taka cena to rozbój w biały dzień chociażby po każdym dotknięciu lampy złoty pył pozostawał na palcach właściciela. Popatrzyłem pokiwałem głową z dezaprobatą i dałem sobie spokój. Jednak nagle okazało się, że można sprzedawać tę lampę za akceptowalną cenę czyli mniej niż 1500 zł. Jak na jedną z najlepszych lamp na świecie patrząc po flagowych produktach potentatów typu Canon, Nikon, czy Sony właśnie to już naprawdę cena bardzo OK!

Szukając lampy do Sony Alfa 7II patrzyłem na nie bardzo standardowo i na dodatkowe bajery nie zwracałem bardzo uwagi. No ale kiedy lampa już była w moich rękach czas był na poznanie tego co ją wyróżnia.

Sony HVL_F60M - front
Sony HVL_F60M – front

Przede wszystkim zaskakuje możliwość jej „łamania” na pół czy raczej wykręcania na wszystkie strony. Silna profesjonalna lampa jest duża bo jak na razie duża być musi. Żarnik nie może być wciśnięty w malutki reflektorek bo go stopi lub sam się stopi. No i jeszcze jakoś trzeba zoomem sterować. W efekcie lampa wystaje wysoko ponad aparatem co powoduje z jednej strony kłopot z wyważeniem zestawu, a z drugiej niebezpieczeństwo wyłamania stopki przy gwałtowniejszych ruchach o skakaniu, czy bieganiu z aparatem nie wspomnę (czujemy to tym bardziej mając ją na bezlusterkowcu).
W tradyjnej lampie mamy korpus i obrotowy reflektor. W Sony HVL F60M korpus jest podzielony na dwie połówki. Pojemnik z bateriami (najcięższa część) jest na stałe mocowana do aparatu, a wyświetlacz z reflektorem można obracać lewo-prawo o 90 stopni. Kiedy przekręcimy go w bok to wysokość lampy jest zredukowana do pojemnika na baterie i środek ciężkości przesuwa się bardzo w dół ku aparatowi. Nosi się wtedy lampę na aparacie super! Oczywiście można ją w tej pozycji używać! Sam reflektor kręci się jak w zwykłej lampie. Podobno taki design nazywa się „Cobra style” – coś w tym jest!

Sony HVL F60M - głowica
Sony HVL F60M – głowica

Reflektor podniesiony, czy przekręcony i odchylony, ujawnia wyświetlacz LEDowy. Całkiem silny i co ważniejsze złożony z 3 diod, a nie z jednej dzięki czemu świeci w formacie filmowym 16:9. Od razu dodano biały dyfuzor, a w komplecie z lampą jest jeszcze filtr pomarańczowy do wykorzystania w świetle żarowym. Siłę światła oświetlacza można płynnie regulować. Do sekwencji filmowych lub jako stałe źródło światła sprawdza się super – ja oświetlałem nią np. eksponaty w muzeum (oczywiście z boku lub góry, trzymając lampę w ręku) i sprawdziła się jak normalny oświetlacz LEDowy.
Patrząc na główny palnik to mamy oczywiście dyfuzor poszerzający szerokość błysku do ogniskowej 15 mm, białą płetewkę ale w futerale czeka na nas jeszcze dodatkowy dyfuzor (typu stofen) jaki normalnie trzeba kupować oddzielnie. Zastanawiałem się dlaczego Sony daje nawet specjalną kartkę jak poprawnie zakładać ten „typu stofen” dyfuzor do momentu jego dokładniejszych oględzin. Tajemnicą okazał się malutki magnesik, dzięki któremu lampa wie, że założyliśmy dyfuzor i zmienia sterowanie! Proste ale genialne w swojej prostocie.

Sony HVL F60M - panel sterowania
Sony HVL F60M – panel sterowania

Ciekawe jest rozwiązanie panelu sterowania, a dokładnie podświetlenia. Poza samym panelem mamy podświetlane klawisze! Przy nocnych zdjęciach nie do przecenienia! Lampa jest silna bo jej liczba przewodnia to 60. Tak silna lampa ma szansę się przynajmniej podtopić z gorąca przy szybko następujących po sobie błyskach. Kiedyś mając METZ’e i robiąc reportaże gdzie dużo trzeba było doświetlać lampą wypalaliśmy szybko przednie soczewki. Kiedy zaczynały dymić i śmierdzieć miałem zapas tych wyprasek plastikowych i wymieniałem bez wożenia lamp do serwisu.
W HVL F60M Sony wstawił czujnik temperatury więc nie powinniśmy mieć kłopotu z wypaleniem lampy. Z drugiej strony może dobrze byłoby umieszczenie w menu funkcji blokującej termometr (pod groźbą utraty gwarancji) bo niekiedy dobrze być pewnym, że nie pojawi się komunikat „Poczekaj aż wystygnę…” nawet ryzykując przepaleniem. Jak na razie mimo upalnego lata mnie lampa nie przegrzała się nigdy.

Bezprzewodowe sterowanie innymi lampami to kolejna zaleta. Ja co prawda nie korzystam z niego jeszcze ponieważ mam zestaw lamp z podłączonymi na stałe sterownikami radiowymi, ale w razie potrzeby wystarczy taka lub podobna lampa np. model „43” i mamy możliwość sterowania systemem wielolampowym zestawionym bez dodatkowych akcesoriów (chociaż działa na niewielką odległość).

Z innych ciekawostek:

  • zoom jest w zakresie 24 – 105mm, dyfuzor wbudowany rozszerza do 15mm
  • jest możliwość opuszczenia głowicy o 10 stopni dla bliskich obiektów
  • manualne ustawianie siły błysku od 1 do 1/256
  • autozoom rozpoznaje wielkość matrycy i dostosowuje się czy to FF czy APS-C
  • szybkie blokowanie lampy na stopce
  • ponowny błysk już od 0.1 s

W komplecie:

  • lampa
  • dyfuzor typu stofen
  • filtr na LEDy do sztucznego światła (tungsten)
  • podstawa
  • kostka do stopek starego typu Sony-Minolta
  • pokrowce

Uwagi użytkowników przeczytane w sieci:

  • CIĘŻKA – fakt, lekka nie jest ale jeżeli się ją bierze do ręki to czuć solidność wykonania. Nic nie trzeszczy, przy przekręcaniu nie wymaga wciskania ukrytych blokad itd… itp… Wniosek? Musi ważyć. Należy pamiętać, że dzięki „kładzeniu” reflektora i obniżaniu środka ciężkości jest zdecydowanie lepsza do noszenia niż lżejsze lampy ale sterczące wysoko nad aparat!
  • PRZEGRZEWA SIĘ – to chyba dotyczyło wczesnych egzemplarzy tych lamp z roku 2013. Obecnie nie słychać tego typu uwag. Błyskając w temperaturze zewnętrznej 30 stopni nie miałem komunikatu o przegrzaniu ale oczywiście nie strzelałem 30 błysków z pełną mocą raz za razem… Jak wspomniałem przygody z Metz’ami – albo palisz, albo masz zabezpieczenie i czekasz aż wystygnie…
  • BRAK RADIA – no niby może i racja, ale ilu fotografujących to radio wykorzysta? A zapłacić będą musieli…

Wnioski:

Jeżeli potrzebujesz profesjonalnej lampy, silnej i w pełni kompatybilnej z aparatami ze stopką multiinterface to polecam jak najbardziej, ale…
Do amatorkiej fotografii (nawet tej bardzo zaawansowanej) lepszy będzie inny model np. F43M, który i tak znakomicie wystarczy, a będzie lżejszy i tańszy.

Innych danych technicznych nie przepisuję bo są powszechnie dostępne w internecie.

Opisał i doświadczeniami się podzielił: Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl

Share