Jak fotografowaliśmy żubry – wspomnienia z pewnej zimy…

Robiąc zimowy materiał z Białowieży po prostu trzeba mieć zdjęcie żubrów na tle ośnieżonego lasu. Jak każde zdjęcia zwierząt jest to wyzwanie. Oczywiście jest zagroda pokazowa ale co to za „wyczyn fotograficzny” fotografować zwierzęta za siatką. Środek puszczy, podchody, wielogodzinne oczekiwanie i… może się uda…

Oczywiście aby takie zdjęcia zrobić potrzebna jest zgoda Białowieskiego Parku Narodowego i przewodnik, który nas zaprowadzi w odpowiednie miejsce. Tiaaaa… ale my mieliśmy Jeszcze nie rocznego Michałka karmionego piersią. Szkoda, że pewnie będziemy musieli się rozdzielić. Roczne dziecko zimą w zasadzce gdzie przez kilka godzin nie ma jak się ruszyć… To były nasze problemy i wyobrażenia. Oczywiście kompletując sprzęt skupialiśmy się na teleobiektywach itd… itp…

Kiedy przyjechaliśmy do Białowieży byliśmy strasznie zestresowani. Tylko 5 dni i czy się uda. No i takie te rozmowy w Dyrekcji Parku były dziwne. My się emocjonujemy jak to wszystko będzie, a oni zupełnie bez emocji i by się nie martwić… I że Michałek na zdjęciach no problem – jak chcemy to do sanek i będziemy razem… Dziwiliśmy się bardzo takiej niefrasobliwości no ale cóż…

Następnego dnia ze sprzętem sankami i Michałkiem meldujemy się w siedzibie BPN, wsiada przewodnik i jedziemy. Pierwsze zdziwienie drogi w puszczy lepiej odśnieżone niż te wojewódzkie. Śniegu dużo, zastanawiałem się ile razy zakopiemy się po drodze. Wreszcie jakieś skrzyżowanie  z wolnym miejscem na środku. Wbijamy się samochodem by inni mogli nas ominąć i ruszamy na piechotę… Michał zasnął i ciągniemy go w saneczkach.

Nagle słychać traktor… jeszcze tego qrna nam brakuje! Szalony na traktorze płoszący zwierzęta z żubrami na czele. No i jeszcze dźwięk coraz bliżej i bliżej i wreszcie jedzie… niech to cholera! Zatrzymał się koło nas, na przyczepie wonne siano i pyta się gdzie chcemy te żubry fotografować. ?????? Akurat tu było marnie z drzewami więc widząc zbolałe nasze miny (bardziej z powodu tego ciągnika, który popsuł nam humor niż krajobrazu) pan się zaofiarował, że 200 metrów dalej jest ładny kawałek to podjedziemy. ?????

Niech to szlag! Może ten ciągnik Żubr się nazywa? Jedzie przed nami, my się wleczemy i coś mnie tknęło by popatrzeć za siebie – trzy żubry z 50 metrów za nami… idą! Na tle ładnych drzew zrzucił nasz traktorzysta sporo siana i odjechał. A z puszczy nadchodziły żubry. Pięć, dziesięć, dwadzieścia dwa, prawie trzydzieści i zaczęły jeść wonne siano popatrując na nas nawet bez specjalnego zainteresowania.

Oczywiście potężne tele nie było wcale potrzebne. Nawet zoom 24-70 mm sprawdzał się znakomicie. Statyw odstawiony na bok posłużył żubrzycy jako drapak do boku lepszy niż drzewo. Zdjęcia oczywiście udały się znakomicie i wiecie już co jest podstawą udanych zdjęć w puszczy zimą: traktor z toną pysznego sianka!

Białowieskie żubry podczas naszej sesji foto
Białowieskie żubry podczas naszej sesji foto

Później, kiedy wyjaśniliśmy dlaczego my byliśmy tacy zestresowani, kiedy ekipa BPN była zrelaksowana i niczym się nie przejmowała to było sporo śmiechu i dowiedzieliśmy się, że ten tajemniczy traktorzysta to pracownik BPN, którego znają wszystkie żubry od momentu narodzin. Jest jedynym człowiekiem, przed którym nie uciekają nawet latem. No, a zimą nie ma takiej możliwości by nie zjawiły się na ucztę kiedy słyszą pyrkotanie traktora. No ale nie jesteśmy fotografami przyrody, zwierzęta fotografujemy od czasu do czasu więc skąd mieliśmy takie niuanse znać… 🙂

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl

 

Share