Fotograf i filmowiec – podobieństwa i różnice…

Wstęp

Prawie dwie godziny słuchałem co miał do opowiedzenia Vicent Laforet (to ten co namieszał filmując profesjonalnie lustrzanką) i trzeba przyznać, że mówił wyjątkowo ciekawie. Temat to dwa różne spojrzenia na powstawanie obrazu. Jeden punkt widzenia to fotograf i jego poszukiwanie kadru gdzie w jednym obrazie zawarta jest cała historia. Drugi punkt widzenia reprezentuje filmowiec i jego dążenie do pokazania tej samej historii ale przez film. Kiedyś nie było tu punktu stycznego, teraz w związku z nowymi technologiami wielu – szczególnie fotografów – myśli o nakręceniu jakiegoś np. dokumentu. Czy będąc nawet znakomitym fotografem bez poznania i przestawienia się na filmowe myślenie jest szansa na sensowny film? Nie

Samotny wilk

Fotograf czyli ten od nieruchomych obrazków jest jak samotny wilk. Bierze ze sobą trochę sprzętu, uruchamia na pełną moc swoją optyczną wrażliwość i rusza na łowy. Jego dojście do właściwego kadru może przypominać błądzenie w labiryncie. Ruchy obiektywu i zarejestrowane obrazy przed (i po) tym właściwym są niekiedy jak majaczenie szaleńca. Oczywiście trochę przejaskrawiam, ale nie tak bardzo kiedy za chwile popatrzymy na filmowca.

Fotograf ma ogromną przewagę nad filmowcem jeżeli chodzi o mobilność. To naprawdę przysłowiowy wilk z wielkim obszarem, który patroluje z aparatem by znależć to jedno ujęcie. Fotograf może błyskawicznie dokonać korekty położenia, naświetlania, kadru. Nie ma ze sobą tony sprzętu, może biec jak będzie trzeba. Ma tylko jedne wielkie obciążenie – jak nie trafi w moment to nie ma dobrego zdjęcia…

Przywódca stada, który bez niego ginie

To filmowiec, on musi działać w grupie. Samotnie nie jest w stanie nic sensownego zrobić. Tu od razu uwaga do młodych fotografów chcących kręcić filmy korzystającąc z tego, że ich aparat ma świetne video… Sami NIC nie zrobicie. Samemu od biedy można nakręcić wygłup na YouTube, ale nie da się zrobić chociaż w połowie profesjonalnego dokumentu.

Wypada zacząć od tego, że często jest tak przy filmowaniu, że ten który ma wizję  nie zajmuje się sprzętem. Nie jest operatorem, dźwiękowcem,… jest REŻYSEREM. Ogarnia swoją wrażliwością całość dziejącej się historii i zarządza całą ekipą by ta historia już w filmie poruszyła oglądających.

Przy filmowaniu w odróżnieniu od fotografowania wszystko dzieje się wolno. Godzina na przygotowanie sprzętu, ujęcie próbne, ujęcie pierwsze, analiza, dubel jeden, drugi, trzeci,… pół dnia minęło, a mamy minutę wynikowego materiału. Każde ujęcie musi być zaplanowane. Nie może być przypadkowych ruchów kamery, Nie może być tak, że jak promienie światła wpadają
z lewego górnego rogu to kamera będzie szła „pod prąd” takich ujęć nie daje się oglądać. Trzeba bardzo dokładnie zaplanować wszystko inaczej czeka nas porażka. Logistyka w filmie to podstawa.
Ekipa filmowa przy samotnym wilku-fotografie jest jak stado żółwi.

Co obciąża filmowca?

Zacznijmy od sprzętu i podstaw potrzebnych by powstał film.  50% filmu to dźwięk. Czy bez mikroportów, dźwiękowca zrobisz film z dobrym dźwiękiem? NIE!  Jeżeli mówisz, że zrobisz to… nie wiesz o czym mówisz. Bez dobrego dźwięku w dokumencie (głównie o takie filmy mi tu chodzi) nie ma szansy by film się podobał. Wiele razy oglądaliście filmy z pluskiem wody z banku dźwięków itp… straszne i sztuczne!

Następny problem to oświetlenie. Fotograf błyśnie fleszem (jak umie) i już, filmowiec musi mieć ciągłe oświetlenie i tego się nie przeskoczy. Nawet dokument by dawał się oglądać musi być doświetlany. Kolejny człowiek potrzebny.

Teraz czas na kamerę i to co umożliwia osiągnięcie atrakcyjności ujęcia. Statyw z głowicą olejową video, kran kamerowy, stabilizator, slajder – to minimum absolutne. Kiedyś myślałem, że jak mam silne dłonie to po co mi głowica za xxxx złotych kiedy jak pocisnę bardzo dobrą głowicę statywową foto to przecież też płynnie ją będę poruszał… O ja głupi i nieszczęsny, przeszedłem drogę jaką przebyło już wielu przede mną i wielu po mnie przejdzie. Nie da się! Po prostu nie da się uzyskać nie skaczącego obrazu bez pewnego wyposażenia! Nie da się! Nawet go GoPro mamy stabilizator elektroniczny bo robienie filmów z ręki (poza wygłupami na YT) daje skaczący obraz.

Stąd filmowanie (DOBRE) to często odbijanie się od bariery finansowej. Ponadto to konieczność zebrania zespołu (trzy osoby to minimum) i planowanie, planowanie i jeszcze raz planowanie!
No ale skoro robimy dokument gdzie jeszcze nikt nie był to jak planować? No ale nie trafiamy do innego świata… Konkretne ujęcie możemy zaplanować na miejscu ale musimy mieć wcześniej plan i znać warunki w jakie jedziemy. Czy postawienie kranu kamerowego ma sens i będzie trwać 30 minut czy dwie godziny bo będzie trzeba kawałek dżungli wykarczować.

Co filmowcowi pomaga?

Oczywiście postęp techniczny! Kiedyś by filmować wnętrze chaty w Afryce trzeba było robić dziury w ścianach by wstawiać światła, dźwiękowiec robił cuda by rejestrować dźwięk i nie być na planie (on lub mikrofony), i jeszcze wielka kamera i operator z reżyserem patrzącym nad ramieniem. Koszmar… jak tu myśleć o autentyczności? To raczej teatr na potrzeby dokumentu. Teraz wystarczy bezlusterkowiec i praktycznie niczym nie ingerujemy w nastrój chwili. Filmowiec z budzącej grozę ekipy poruszającej się jak słoń w składzie porcelany nagle staje się prawie niewidoczny.

Stąd też obecnie ucieczka od wielkich zestawów kamerowych, które od otwarcie skrzyni do rozpoczęcia filmowania potrzebują pół godziny na złożenie, Kiedy nie było jakości w mobilnym sprzęcie trzeba było walczyć z wielkimi kamerami teraz to się zmienia chociaż niektórzy czując jak grunt im się usuwa spod nóg będą udowadniać, że tylko wielkie jest dobre…

Sprzęt nowej generacji pozwala również na uzyskiwanie efektów, niemożliwych do uzyskania zwykłymi nawet super profesjonalnymi kamerami. Przede wszystkim mała głębia ostrości i plastyka obrazu. Te wywiady gdzie w tle była biblioteka i widz mógł sobie czytać poszczególne tytuły ponieważ nie potrafiono uzyskać małej głębi ostrości…O! Niby stateczny profesor, a Kamasutrę i Wisłocką ma na półce!

Kiedyś zostałem poproszony o wsparcie sprzętowe. Dwie lustrzanki (bezlusterkowców jeszcze nie było) i wywiad. Aktor przychodzi i krzyk, przecież wywiad miał być, a nie sesja zdjęciowa! No i był wywiad tylko filmowany na dwie lustrzanki z zupełnie innym obrazem niż dotychczas. Fotografia czy raczej sprzęt w niej używany wzbogaciła film.

Finanse dzięki nowościom przestają być barierą (powoli)

I to często barierą nie do przejścia! Teraz kiedy można wydać znacznie mniej na sprzęt i być bardziej mobilnym więcej środków można przeznaczyć na filmowanie. Na wydatki, które powinny być poniesione ale nie mogliśmy ich ponieść bo środki na film w większości zabrał dostawca sprzętu. Zrobiłem niedawno zestawienie gdzie ciężki zestaw za ponad 250 000 zł przegrywał w każdym punkcie (KAŻDYM!) z zestawem za 35 000 zł. Producent takiego zestawu za 250 000 zł będzie wam robił wodę z mózgu,  że jest to absolutnie niezbędny sprzęt i bez niego ani rusz. No ale on ma zrobić, a miliony dolarów rdzwieją i prawie nikt nie chce kupować czegoś co się moralnie zestarzało. Trzeba więc uruchomić marketing i robić pranie mózgu… (nowe technologie a stary sprzęt zobacz m.in. ten wpis)

Miniaturyzacja zbawieniem dokumentalisty filmowca

Już wspomniałem, że dzięki niezwykłym możliwościom nowego sprzętu mamy możliwość robienia ujęć, o których filmowcy mogli tylko dotyczczas pomarzyć. Przede wszystkim brak konieczności instalowania dodatkowego oświetlenia. A jeżeli już to tak tylko by rozświelić kąty i tło ale do tego wystarczą lekkie lampy LED, nie trzeba świateł od których spływa farba z obrazów. Można robić ujęcia z lekkiego, małego kranu kamerowego lub slajdera na sąsiednim stoliku. Żadnych szyn, wózków. Ekipa filmowa wtapia się w miejsce gdzie pracuje. Nie rozprasza filmowanych, oślepia, itd…
Ostatnio Philip Bloom pracujący dla BBC i mający dostęp do dowolnego sprzętu video, za dowolne pieniądze zrobił dokument bezlusterkowcem ponieważ tylko ten zapewniał wszystko co dokumentalista potrzebował, a czego nie zapewniały kamery za dziesiątki tysięcy euro. Należy jeszcze pamiętać o kosztach i komplikacjach w transporcie sprzętu.

Co fotograf i filmowiec muszą mieć wspólnego by zaistnieć?

Temat. Historię, która poruszy oglądających. Bez tego nie ma ani zdjęcia, ani filmu. Tu fotograf ma trudniej. Pomimo oczywistych fizycznych ułatwień bo bez tony sprzętu, dźwięku,…  ma jeden wielki problem…  Jak na zdjęciu zawrzeć całą niezwykłą historię jaką widzi by poruszyć oglądającego by na dłużej zatrzymał wzrok na zdjęciu i zaczął wczuwać się, by nie pozostał obojętny. Ale jak się uda to powstaje więź między oglądającym i zdjęciem. Zdjęcie trafia na ścianę w salonie, oglądający identyfikuje się z nim.

Filmowiec ma łatwiej. Na filmie można bardzo atrakcyjnie wizualnie pokazać to co nawet atrakcyjne i poruszające nie jest. Seria ujęć przeplatająca szersze plany ze zbliżeniami do tego muzyka pulsująca jak zmianiają się obrazy pozwala zamaskować niedoskonałości filmu i… historii. No i ta więź jest między oglądającym, a całym dziełem, a nie pojedynczą klatką. I tu mamy pewne zapożyczenia filmu od fotografii – zwolnienia, zoom do najlepszego kadry, stop klatka prowokująca do zatrzymania filmu i patrzenia na niego jak na zdjęcie. Jest pewne ale. Vincent słusznie  zauważa, że widzowie filmowi są pasywni. Gdzieś jest tam pilot, może mi się nie chce ruszyć po niego. Następna jest już scena na ekranie to może nie wracajmy do poprzedniej… Czyli właściwie filmowiec musi się starać by CAŁY film był ciekawy inaczej straci widzów po kilku minutach – mamy przecież setki kanałów i miliony filmów do wyboru.

Kto szybciej straci publiczność?

Filmowiec. Jak cokolwiek z filmem jest nie tak ludzie natychmiast od niego uciekają. Możliwości jest wiele: kiepski lektor, kiepska muzyka, nie trafione efekty, kiepski dźwięk oryginalny – tyle pułapek a ja nawet nie doszedłem do kwestii obrazu! Dlaczego od obrazu nie zacząłem? Bo on w filmie jest mniej ważny niż cała reszta. Szalona teoria? Nie! 50% dżwięk, ileś tam procent efekty, cała historia też coś uszknie na właściwy obraz zostanie niewiele. Ten główny obraz to w sumie bardzo mało gra w filmie. Dobry dokument to historia i nastrój. A jak historia jest smutna to lepiej kręcić w mglisty poranek niż przy słoneczku i chmurkach na błękitnym niebie.

Reszta obrazu to dokrętki zblizeń. Vincent podał świetny przykład wejścia do domu. Fotograf zrobi jedno zdjęcie gdzie np. światło z lekko uchylonych drzwi oświetli sylwetkę.. Filmowiec zacznie od ujęcia ulicy, przebitka na drzwi, bohater wchodzi po schodach, zbliżenie na rękę na klamce, skrzypią zawiasy, widok z wnętrza na uchylone drzwi i kawałek bohatera, itd… itp… Kiedy fotograf zrobi swoje trzy wymarzone zdjęcia to je ma na lata. One się nie zestarzeją. Jak temat jest ważny i poruszający to nawet gdy nie będzie newsem to będzie znakomitym materiałem archiwalnym!

Dwa w jednym: still photo & movie – czy to możliwe?

Z analizy tektu wyżej wynika, że pewnie nie… Słusznie! Już filmowcy wymyślili, że nawet jak mamy 5 operatorów na planie to nie ma tak, że jak któryś wolny to porobi zdjęcia do fotosów. Ten kto filmuje ma patrzeć na plan jako operator kamery, a nie rozpraszać się aparatem. Zawsze na planie filmowym był ten, kto fotografował na potrzeby reklamy, dokumentacji, fotosów. Niestety niektórzy adepci aparatu fotograficznego starają się robić dwa w jednym… nie da się. Wystarczy zobaczyć efekty. Jeżeli ktoś ma filmować przez 6 godzin to ma filmować i już. Nie ma robienia zdjęć.  Po prostu filmujemy – robimy jedną czynność ale dobrze.

Bardzo ważne jest to, że fotograf zamraża rzeczywistość, filmowiec ją tworzy. Fotograf może podczas wędrówki mieć „objawienie” i zrobić materiał z tematu o jakim nawet nie śnił. Filmowiec nie ma takiej możliwości on musi trzymać się planu. Kamera musi realizować plan ujęć bo jak będzie chaos to w końcu jakiegoś ujęcia zabraknie.

Postprodukcja

U fotografa to banał. Lightroom właściwie wystarczy tym bardziej, że nie bawimy się w dokumentacyjnej fotografii w bardzo wyrafinowane ingerencje w zdjęcie bo to nie jest etyczne.

Filmowiec ma koszmar. Tak naprawdę to główna praca zaczyna się PO filmowaniu. Obecnie materiały są kręcone tak, że… wcale nie wyglądają. Szare, bez kontrastu, nie nadające się do obejrzenia. Teraz jest czas na montaż, którym można zrobić trzy różne filmy w zależności od wrażliwości i umięjętności montażysty.  Kolorysta zmieni nastrój filmu, kilka razy filmowiec działający jako reżyser też wywróci wszystko. Materiał zarejestrowany, a finalny to dwa różne światy, to jak kręcić na księżycu i mieć obraz z plaż Madagaskaru. Oczywiście nie wszyscy tak robią ale przynajmniej ci, którzy odnoszą sukcesy!
Postprodukcja to też dźwięk, który przypomnę stanowi 50% doznań oglądającego, a jego obróbka jest również potwornie czasochłonna. Filmowiec musi zadbać by w kilka minut pokazać historię, którą fotograf zawarł w jednym kadrze lub kilku jak to reportaż. Filmowiec nie może wypuścić publiczności sprzed ekranu. Niech się o mało nie zesikają i zapomną o popcornie, ale niech patrzą w ekran do ostatniej chwili! Postprodukcja może ze słabego materiału zrobić genialne dzieło lub genialny materiał pogrzebać.

Podsumowując porównanie tych dwóch postprodukcji. Fotograf ma za zadania odgrzać bułę z parówką w mikrofali. Praca w kuchni filmowej to w porównaniu do mikrofalówki jest jak walka o gwiazdkę Michelin.

Inspiracje

Są tacy, którzy śledzą wystawy fotograficzne, oglądają albumy, konkursy, itd… itp… Ja uciekam od tego. Dla mnie nie są inspiracją zdjęcia z parków narodowych USA ponieważ się tam akurat nie wybieram i taka inpiracja jest mi nie potrzebna bo inspirację wypada wykorzystać inaczej to nie inspiracja, ale zwykła konsumpcja czegoś ładnego dla oka. Mnie inspirują zdjęcia z miejsc gdzie będę fotografował wkrótce lub planuję kiedyś fotografować. Nie po to by kopiować bo nawet takich zdjęć nie zapisuję i nie jadę z nimi w teren, ale po to by wchłonąć atmosferę miejsca i nie być co chwila czymś zaskakiwanym. Znacznie łatwiej fotografuje się z wrażeniem, że ja tu chyba już kiedyś byłem tym bardziej, że w dzisiejszych czasach mamy zawsze za mało czasu. Bardzo cenne do poznawania miejsca gdzie się będzie pracować są zdjęcia amatorskie. One najlepiej pokazują jakie jest światło, z czym będziemy się zmagać – są prawdziwe…

Filmowanie jak usłyszałem i chyba z tym się zgadzam to wieczne analizowanie tego co ktoś zrobił i jak to zaadoptować do własnych projektów. No ale tu jest ten moment, że trzeba przyciągnąć i utrzymać publiczność. Skoro ktoś odniósł sukces danymi środkami wyrazu to może i mi się uda… Nie chodzi o kopiowanie czegoś dosłownie ale np. styl montażu, kolorowanie, itp…

Podsumowując

Fotograf może być absolutnie samodzielnym bytem. Filmowiec musi działać w grupie. Nie ma wyboru. Filmowiec ma trudniej chociaż jego praca i efekty bywają fascynujące i może bardziej na miarę XXI wieku chociaż są też źródłem wielu frustracji. Kiedy fotografowi coś nie wyjdzie łatwiej się otrząsnąć po porażce. Filmowiec wszystko bardziej przeżyje bo nie jest sam w porażce ale ma filmową ekipę no i ilość zmarnowanej pracy jest wielka za każdym razem.

Technika może być zbawieniem i przekleństwem ale znowu jej niedostatki nie powstrzymają fotografa najwyżej będzie musiał się więcej nabiegać. Filmowiec jest zakładnikiem sprzętu, mimo wielkiego postępu i miniaturyzacji, która umożliwia robienie rzeczy dotychczas niemożliwych. Ilość czasu poświęcona na postprocesing jest absolutnie nieporównywalna no i do końca w filmie są i muszą być silne zależności między ludźmi. Filmowiec mając genialny materiał może przy kiepskim montażyście polec i pogrzebać swój pewny sukces. Bylejakość dzisiejszych czasów sprzyja kiepskim filmowcom. Mając film kręcony komórką, trzęsący się i nieostry, możemy mieć sukces na YouTube nieporównywalny do sukcesów twórców kinowych dbających o najmniejszy detal!

Wszystko co może być oznaczone jako sprzęt do filmowania możecie się spodziewać, że będzie droższe niż nawet lepszy jakościowo produkt do fotografii. Jednak rozsądnie wydawane pieniądze na sprzęt mogą zaoszczędzić na planie godzin ciężkiej pracy i dać filmowcowi materiał, którego nie trzeba się wstydzić. Kompletując sprzęt filmowy naprawdę warto bardzo dokładnie dopasować go do warunków w jakich przyjdzie nam pracować. Kiedy nie przesadzimy ze sprzętem i będziemy korzystać z nowinek technicznych (kreatywność!) to zostanie nam większy budżet na plan filmowy, a to tak naprawdę jest najważniejsze.

Upraszczać! Szczególnie filmowcy mają tendencję do kombinowania. Zrobili oczywiste ujęcie (najlepsze) i zaczyna się kombinowanie. Godziny lecą i gigabajty na macierz. Wykopanie się spod masy materiału może być bardzo trudne. Inaczej fotograf. Najlepsze zdjęcia architektury robiłem najczęściej, gdy sprzęt był już w połowie spakowany.

Logistyka to dla filmowca droga przez mękę. Zgody, zgody, zgody,.. Na zajęcie chodnika, na to, śmo i owo. I znowu nowoczesna technika pozwala to ominąć. Nie potrzebujemy już rozkładać na chodniku torów dla wielkiej kamery bo… jej nie potrzebujemy!

Tak czy inaczej wszystko powoli, lub niekiedy bardzo szybko, zmierza do ruchomych obrazków. To dzięki miniaturyzacji, spadkowi cen i niezwykłej jakości nowych kamer/aparatów filmowanie staje się dostępne. Pozostaje tylko jak zawsze kwestia tematu i efektu końcowego. Mamy zalew kiepskich zdjęć, będziemy mieć zalew kiepskich filmów, no ale mam nadzieję, że też zobaczymy filmy, o których można było tylko pomarzyć, ale technicznie były nie do zrobienia – teraz to się zmienia. Żyjemy w ciekawych dla filmowców czasach…

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl

Share